O rynku farmaceutycznym, społecznej odpowiedzialności biznesu oraz roli leków generycznych w zapewnianiu szerokiego dostępu do skutecznej terapii rozmawiamy z dr. Andrzejem Trzeciakowskim, który stanął na czele firmy po połączeniu Leku z niemieckim Hexalem.
MT: W Polsce nie ma systemu, który tworzyłby dogodne warunki dla firm oferujących leki generyczne w cenie atrakcyjnej dla pacjenta i budżetu państwa. Nie ma również dialogu z firmami farmaceutycznymi na temat tego, jak wspólnie, w partnerstwie publiczno-prywatnym, przyczyniać się do rozwoju medycyny i poprawiać jakość leczenia pacjentów. Jak firma Lek funkcjonuje w takiej rzeczywistości?
DR ANDRZEJ TRZECIAKOWSKI: W każdym kraju jest miejsce zarówno dla firm innowacyjnych,
jak i generycznych, które są w swoich działaniach komplementarne. Istnienie firm generycznych jest społecznie uzasadnione, dlatego że skłania firmy innowacyjne do tego, aby obniżały ceny swoich leków po utracie ochrony patentowej i mobilizowały się do tworzenia nowych. Istnieje ogromna potrzeba z jednej strony dostarczania nowych leków dla pacjentów, a z drugiej obniżania kosztów leczenia. Na całym świecie
jest wyraźny podział na firmy generyczne i innowacyjne. W Polsce istnieje jeszcze podział na firmy polskie i zagraniczne. Kiedyś wykorzystywany był taki argument, że polskie znaczy tańsze, co dzisiaj już
jest – moim zdaniem – fikcją. Dziś ten podział się zatarł, bo koncerny farmaceutyczne to przemieszanie różnych kapitałów, polskich i zagranicznych. Podtrzymywanie sztucznego i praktycznie niemającego już uzasadnienia podziału szkodzi reprezentacji firm producenckich wobec różnych instytucji państwowych.
MT: W jakim zakresie firmy innowacyjne powinny współpracować z firmami generycznymi?
A.T.: Jeżeli na łamach Medical Tribune mógłbym o coś zaapelować, to o to, żeby wreszcie przedstawiciele różnych ugrupowań i związków spojrzeli troszkę bardziej w przyszłości i pomyśleli wreszcie o stworzeniu jakiejś wspólnej, jednolitej reprezentacji producentów i dystrybutorów leków generycznych.
A może nawet, jeśli to nie nazbyt śmiały apel, leków innowacyjnych i generycznych. Podział na firmy z kapitałem krajowym i zagranicznym spowodował brak zorganizowania się reprezentantów producentów
generycznych w jednorodną, dobrze zorganizowaną strukturę. Mamy co prawda szereg stowarzyszeń, które nas reprezentują, ale nie tworzymy zwartej, silnej struktury, co jest szczególnie widoczne w sytuacji
polityczno-prawnej, z jaką mamy dzisiaj do czynienia. Szykuje się wiele bardzo poważnych i istotnych
zmian w prawie, nie tylko farmaceutycznym, które będą w niedalekiej przyszłości decydowały o tym, jak ten rynek będzie wyglądać. A my nadal nie mówimy jednym głosem. Mam więc wątpliwości, czy to, co się dzieje dzisiaj w parlamencie, jest tak naprawdę tym, czego chce to środowisko. To samo jest w kwestii refundacji leków. Ministerstwo Zdrowia działa w sposób jednokierunkowy, mający na celu wyłącznie ograniczenia budżetowe, z czego wynika szereg niedobrych rzeczy, przede wszystkim dla pacjentów. Mam tutaj głównie na myśli kwestię odpłatności za leki, która stale rośnie, mimo że firmy, zwłaszcza generyczne, od wielu już lat stale obniżają ceny swoich preparatów.
Możecie mieć do nas zaufanie. Do nas jako do producenta, oczywiście. Zaufanie w sensie jakości, skuteczności, bezpieczeństwa, dostępności i cen.
MT: Mówi Pan, że producenci leków generycznych stale obniżają ceny. W Polsce jednak ceny leków generycznych są wyższe niż w innych krajach Europy. Dlaczego tak się dzieje?
A.T.: Taki pogląd jest konsekwencją demagogii części polskich producentów i władz, które w ten sposób
chciały wpływać na obniżanie cen przez zagraniczne firmy farmaceutyczne. Mimo że my obniżamy ceny
od wielu lat, odpłatność za leki dla pacjenta ciągle rośnie, co wynika z manipulowania przez państwo limitem cenowym. Kiedy firmy obniżały ceny, jednocześnie ministerstwo obniżało limit, do którego państwo państwo refundowało pacjentom leki, w konsekwencji czego część odpłatności pomiędzy ceną limitową
a ceną leku, czyli odpłatność dla pacjenta, rosła.
MT: Obecnie współpłacenie za leki przez pacjenta pozostaje na bardzo wysokim poziomie, przekraczającym 68 proc. Zdaniem WHO przekroczenie 40 proc. udziału pacjentów w kosztach farmakoterapii powoduje ograniczenie w dostępie do leków. Czy Pana zdaniem leki generyczne mogą być alternatywą dla pacjentów i budżetu państwa, niemogących udźwignąć kosztów leczenia?
A.T.: Wprowadzenie leków innowacyjnych jest istotne z uwagi na zwiększenie i przyspieszenie
możliwości coraz to bardziej skutecznego leczenia, jednak szansą na obniżenie kosztów większości
podstawowych terapii są leki odtwórcze. Problem polega na tym, iż służba zdrowia jest niedofinansowana,
głównie w części dotyczącej refundacji leków. Stąd konieczne jest zapewnienie dostępności znacznie
tańszych i także wysokiej jakości leków generycznych.
MT: W jaki sposób firma działa, żeby pomóc rozwiązać problem zwiększających się kosztów leczenia w Polsce?
A.T.: Możliwości producenta są ograniczone. Produkcja leków musi być rentowna. Nikt dziś nie do finansowuje producentów leków. Na skutek ogromnej erozji cen na całym świecie i niewytrzymywania przez
budżety państw obciążeń związanych z refundacją leków oraz na skutek starzenia się społeczeństwa i wzrostu ogólnych kosztów wytwarzania, refundacja leków stanowi rzeczywiście poważne obciążenie dla budżetu państwa.
Staramy się budować taką świadomość u lekarzy i u pacjentów, że kupując leki Leku i Hexalu na pewno jesteś bezpieczny cenowo.
MT: Co robi firma, widząc niedofinansowanie służby zdrowia w Polsce? Czy społeczna odpowiedzialność biznesu to dziś tylko puste słowa?
A.T.: Absolutnie nie. Korporacja prowadzi liczne działania prospołeczne. Novartis przeznacza ponad dwa proc. swoich obrotów na pomoc społeczną w krajach Afryki, umożliwiając zakup leków za jednego dolara przez osoby chore na trąd czy malarię. Doszliśmy do wniosku, że efektywne wsparcie musi być dokonywane na szczeblu centralnym. Nie pozostajemy jednak obojętni na sytuacje losowe, udzielając wsparcia indywidualnego. Czując się społecznie odpowiedzialnym, Sandoz ma zamiar w niedługim czasie podjąć nową inicjatywę we współpracy z różnymi organizacjami lekarskimi i myślę, że to bardzo istotne działanie spotka się z pozytywnym odzewem, gdyż zależy nam wszystkim na podnoszeniu świadomości społecznej w zakresie profilaktyki i zachowań prozdrowotnych. Poza działaniami skierowanymi bezpośrednio do pacjenta prowadzimy liczne inwestycje na polskim rynku. Zrobił to zarówno Hexal, jak i Lek poprzez budowę zakładów produkcyjnych w Warszawie oraz w Strykowie koło Łodzi. Inwestycje na polskim rynku to m.in. wyraz wdzięczności obu firm dla społeczeństwa, które mu oferują swoje produkty. Bo czym innym może się odwdzięczyć producent, jak nie ściągnięciem kapitału i inwestycją w danym kraju?

Zakład produkcyjny w Strykowie zapewnia miejsca pracy 280 pracownikom
MT: Inwestycje na polskim rynku i wspieranie społeczności afrykańskich są ważne. Dużo istotniejsze jest jednak, by firma farmaceutyczna dawała lekarzom i pacjentom gwarancję leków tanich i godnych zaufania.
A.T.: Lek oferuje naprawdę dobre preparaty i niejednokrotnie jest pierwszą firmą, która wprowadza lek po ustaniu ochrony patentowej, a dostarczanie lekarzowi nowoczesnego leku jest pozytywnym działaniem i moim zdaniem - zasługuje na uznanie. Lekarze niezwykle chętnie i z dużą niecierpliwością oczekują na preparaty odtwórcze, bo wiedzą, że mogą wówczas pacjentowi zaoferować nowoczesny lek, który jest znacznie tańszy od leku innowacyjnego, dlatego też im więcej takich leków dostarczamy, tym obserwujemy większą satysfakcję i większą sympatię do Grupy Sandoz.
MT: Elementem odpowiedzialnej strategii biznesu jest realizowany przez szwajcarski Sandoz program DTC (direct to consumer campaign), który ma na celu uświadomienie ludziom, że mają prawo decydować o tym, jakie leki będą przyjmować. Czy w Polsce planowane są podobne działania?
A.T.: Rzeczywiście w Szwajcarii próbowano to zrobić, ale przede wszystkim głównym rynkiem, na którym działania takie mają miejsce, są Stany Zjednoczone, gdzie prawo pozwoliło na reklamę skierowaną do pacjenta. Kampania taka wiąże się z promocją leków na receptę i rodzi szereg problemów, w tym pewien konflikt kompetencyjny między lekarzem a pacjentem. W Polsce w ogóle nie może być mowy o reklamie „direct -to -consumer” leków przepisywanych na receptę, dlatego że jest to prawnie zabronione. Istotne jest, by dać ludziom prawo wyboru, ale to zależy w znacznej mierze od poziomu edukacji społeczeństwa, który w Polsce nie jest wysoki. Dużo lepiej jest w Stanach Zjednoczonych lub Europie Zachodniej. Dopiero od osiągnięcia pewnej wiedzy społeczeństwa na temat leczenia możemy pacjentowi powierzyć z pewną odpowiedzialnością wybór leku. W efekcie pacjent dokonuje wyboru leku, co niekiedy może przynieść
jednak odwrotny skutek od pożądanego.
MT: Rozwój rynku generyków wpływa również na obniżenie cen leków innowacyjnych. Jakie to ma przełożenie?
A.T.: Gdyby nie było generyków, to można sobie wyobrazić czysto teoretycznie, że firma innowacyjna utrzymywałaby wysoką cenę leku nie tylko w okresie obowiązywania ochrony patentowej, ale również po jej wygaśnięciu. Generyki, które są o 20-50 proc. tańsze, wymuszają obniżenie cen.

MT: Od początku lat 90. sektor produkcji i obrotu produktami leczniczymi w Polsce dynamicznie się rozwija. Leki generyczne, wprowadzane na rynek po wygaśnięciu patentu leków innowacyjnych, odgrywają w nim coraz istotniejszą rolę. Jaką rolę na zmieniającym się rynku farmaceutycznym odgrywa grupa
Sandoz?
A.T.: Sandoz, jako druga największa firma generyczna w Polsce, dostarcza lekarzowi i pacjentom coraz większą liczbę nowoczesnych preparatów. Naszą misją jest oferowanie pacjentom jak najnowocześniejszych leków, po możliwie najniższej cenie. Wszelkie inne działania prospołeczne, edukacyjne czy pomocowe są tylko uzupełnieniem podstawowego celu, jakim jest dla nas dostarczanie skutecznych i tanich rozwiązań terapeutycznych pod po stacią bezpiecznych, skutecznych i wysokiej jakości preparatów.
MT: Andreas Rummelt, szef Sandoza, podczas dorocznej konferencji finansowej w Bazylei powiedział, że w krajach Europy Środkowo -Wschodniej korporacja spodziewa się znaczącego wzrostu sprzedaży w ciągu najbliższych 5 lat. Jaka jest strategia rozwoju firmy Lek na najbliższe lata?
A.T.: Jako jego podwładny na pewno życzę mu, żeby jego oczekiwania się spełniły. Wydaje mi się, iż pan Rummelt miał na myśli naszą pozycję lidera na polskim rynku, którą chcemy stale umacniać i rozwijać poprzez dostarczanie coraz to większej ilości leków lekarzom i pacjentom, a jest to możliwe dzięki zwiększonej liczbie i lepszemu wykształceniu reprezentantów medycznych, którzy docierają z informacją o lekach do coraz większej rzeszy lekarzy. W pełni zgadzam się z prezesem Rummeltem, że w starzejącym się społeczeństwie o tak dużej liczbie mieszkańców możemy z całą pewnością mówić o dwucyfrowym wzroście obrotów.
MT: Panuje opinia, że inwestowanie w leki innowacyjne to inwestowanie w przyszłość. A leki generyczne, mimo że są tańsze, zostawiają Polskę z dala od najnowszych osiągnięć medycyny. Czy zgadza się pan z taką opinią?
A.T.: Mimo że jestem przedstawicielem firmy generycznej, to nie wyobrażam sobie świata bez leków innowacyjnych, które są gwarancją postępu w dziedzinie medycyny i leczeniu różnych schorzeń. Ale proszę pamiętać, że produkcja leków przez firmy generyczne nie polega tylko na prostym kopiowaniu czy od twarzaniu. Choć substancja czynna jest już znana, to firmy odtwórcze starają się swoje produkty udoskonalać. Jako grupa Sandoz pochwalić się może my m.in. lekami w plastrach czy też nowoczesnymi inhalatorami, nad którymi prowadzimy badania naukowe i w których rozwój inwestujemy, czy też tak zwanymi lekami „difficult to make”, o bardzo złożonym procesie wytwarzania. Tutaj postęp ma ogromne znaczenie dla pacjentów. Firmy generyczne w tym Grupa Sandoz – ma ją tak jak firmy innowacyjne swoje działy naukowe i rozwoju oraz inwestują bardzo duże pieniądze w udoskonalanie produktów.
MT: Grupa Sandoz jest jednym z liderów na rynku firm generycznych. Jaka jest tajemnica sukcesu?
A.T.: Myślę, że tajemnicą i kluczem naszego sukcesu są ludzie. Jeśli ma się dobrych i odpowiedzialnych pracowników, to można przenosić góry. Poza tym staramy się być jak najbardziej konkurencyjni. Chcemy, aby lekarze mieli pewność, że mogą bez wahania przepisywać leki firm Lek i Hexal wiedząc, że ordynują swoim pacjentom skuteczne, bezpieczne i wysokiej jakości leki za bardzo przystępną cenę.
|
Sandoz
Druga co do wielkości firma generyczna w Polsce.
Planowany obrót w 2007 – 200 mln dolarów.
Obrót wspólnie z Novartisem przekroczył 300 mln dolarów w 2006 r.
Zatrudnionych około tysiąca osób.
2 centra logistyczno-produkcyjne: w Warszawie i Strykowie.
Największy zespół Przedstawicieli Medycznych.
Największa zapamiętywalność preparatów wśród lekarzy.
11 substancji czynnych oraz 44 nowe postacie i formy na rynku w 2006 r.
Staramy się budować taką świadomość u lekarzy i u pacjentów, że kupując preparaty Leku i Hexalu na pewno jesteś bezpieczny cenowo.
Źródło: Sandoz |