Biofarmaceutyki - problem czy postęp?

Z biotechnologiami zetknęliśmy się wszyscy. Najpopularniejszym biofarmaceutykiem jest dowolna szczepionka. Są nimi także np. insuliny. Ostatnio przybywa leków biotechnologicznych, powstających po wygaśnięciu patentów na leki wytworzone przed 20 laty. Rejestrowane są preparaty biologiczne nowej generacji, a wraz z nimi wprowadzane są nowe, ściślejsze procedury dotyczące bezpieczeństwa. Jak wszystko co nowe, i ta sytuacja rodzi wątpliwości i pytania. Warto więc je postawić i na nie odpowiedzieć.

Czy lek biopodobny jest tylko podobny do jakiegoś uznanego preparatu?

Spory zaczynają się na etapie nazewnictwa: stosowane w europejskiej legislacji określenie "lek biopodobny", (ang. biosimilar) jest niekiedy mylące, gdyż wskazuje jedynie na "podobieństwo", nie zaś na identyczne wskazania i często lepszy profil bezpieczeństwa. Natomiast słowo "biogeneryki" jest zupełnie niewłaściwe - w biotechnologiach nie ma bowiem syntezy chemicznej prowadzącej do kopiowania cząsteczek, co jest istotą produkcji tzw. leków generycznych. Najtrafniej chyba nazwali te leki praktyczni Amerykanie i Kanadyjczycy: "follow-on proteins" lub "follow-on biologics", czyli "następne proteiny" lub "następcy biologiczni".

Biotechnologia dąży do powtarzalnej produkcji substancji naturalnie występujących w organizmach żywych, na przykład hormonów. Producent, który pierwszy opracował technologię wytwarzania, np. erytropoetyny (technologię, nie zaś sam lek, bowiem ten jest znany z biologii człowieka), otrzymywał standardową ochronę patentową na 20 lat, podobnie jak w przypadku leków innowacyjnych. Sytuacja ulega jednak zmianie wraz z wygasaniem patentów. Obecnie nie ma przeszkód, aby hormon produkowało kilka konkurencyjnych firm - z korzyścią dla pacjenta. Technologie XXI wieku oraz nowe, ścisłe procedury rejestracji leków stwarzają zupełnie nowe szanse terapeutyczne i zwiększają dostępność najnowszych leków dla coraz szerszych grup pacjentów. Często są to leki ratujące życie lub decydujące o jego jakości - od dzieciństwa do późnej starości - jak chociażby rekombinowny hormon wzrostu.

Czy leki biopodobne są dostatecznie przebadane?

W przypadku leków biotechnologicznych droga "od pomysłu do przemysłu" trwa przeciętnie 6-10 lat i obejmuje żmudne, bardzo kosztowne prace nad modyfikacją genetyczną, klonowaniem i hodowlą jednorodnych linii drobnoustrojów lub drożdży. Kolejnym etapem jest wyizolowanie z masy bakteryjnej oczekiwanej substancji (proteiny) oraz jej przetworzenie do postaci gotowego leku.

Nowe leki biotechnologiczne, w tym "biopodobne" są rejestrowane w procedurze scentralizowanej CP prowadzonej przez Europejską Agencję ds. Leków z siedzibą w Londynie. Jej decyzje są wiążące dla każdego kraju członkowskiego Unii Europejskiej. Rejestracja nad Tamizą oznacza więc dopuszczenie do obrotu nad Wisłą. Termin "lek biopodobny" pochodzi bezpośrednio z legislacji EMEA i służy kwestiom proceduralnym.

Aby otrzymać rejestrację, należy wykazać, że "lek biopodobny" jest tak samo skuteczny i bezpieczny jak pierwszy produkt (referencyjny), który utracił ochronę patentową. Proces rejestracji jest zbliżony do procedur dla tzw. leków innowacyjnych (oryginalnych). Wymagany jest znacznie szerszy zakres badań klinicznych (w tym badań skuteczności) niż dla chemicznych leków odtwórczych. Co więcej, wszystkie leki chemiczne i biofarmaceutyczne, w tym biopodobne, obwarowane są wymogami Agencji: wprowadzeniem planu zarządzania ryzykiem (risk management plan) i koniecznością prowadzenia określonych obserwacji bezpieczeństwa już po wprowadzeniu leku do obrotu (post-approoval monitoring). Proces rozwoju "leków biopodobnych" wykorzystuje najnowsze technologie analityczne i kliniczne, w tym takie, które nie były dostępne przy ocenie produktu referencyjnego w czasie jego pierwszej rejestracji. Długotrwały i skomplikowany proces rejestracji ma gwarantować, że nowy lek będzie posiadać identyczne wskazania terapeutyczne i taki sam lub lepszy profil bezpieczeństwa co starszy preparat.

Po co komu leki biopodobne, skoro można używać "oryginalnych"?

Odpowiadając pytaniem na pytanie: po co komu leki generyczne? Jak stwierdza oficjalnie Europejskie Stowarzyszenie Leków Generycznych EGA, które objęło swym zakresem działania także leki biopodobne (choć nie zdążyło tego jeszcze uwzględnić w swej nazwie), wzrost dostępności przyniesie wymierne korzyści. Szacuje się, że obniżka kosztów o 20% dzięki wygaśnięciu sześciu patentów biotechnologicznych pozwoli zaoszczędzić 1,6 mld euro w skali UE. Te pieniądze będzie można przeznaczyć na inne pilne potrzeby. Motorem rynku biotechnologii jest więc ogromny koszt preparatów biotechnologicznych, gdzie każda obniżka ceny przynosi znaczne oszczędności, co udowodnił rynek generyków. Zdaniem EGA, niższa cena leku biopodobnego wynika częściowo z redukcji kosztów dzięki nowocześniejszym metodom wytwarzania oraz z przyspieszonej ścieżki rozwoju preparatu w porównaniu do leku referencyjnego. Do marca 2008 r. EMEA przyjęła 15 wniosków o dopuszczenie do obrotu tzw. leków biopodobnych - to 30% wszystkich leków rozpatrywanych w procedurze centralnej na obszarze UE. Szacuje się, że do 2010 r. biofarmaceutyki będą stanowiły 25% światowego rynku farmaceutycznego i będzie ich dotyczyło aż 50% zgłoszeń. O ile wiek XX był erą chemii w farmacji, to wiek XXI już staje się epoką biotechnologii.

Kto - poza producentami - skorzysta na lekach biopodobnych?

Producent naturalnie musi pokryć ogromne wydatki poniesione na badania i rozwój, ale głównie po to, by móc finansować dalsze badania nad nowymi generacjami leków. Bez tego postęp nie byłby możliwy.

Beneficjentami nowych leków biotechnologicznych po wygaśnięciu patentów starych będą przede wszystkim:

  • Pacjenci: Nowe biofarmaceutyki, podobnie jak leki generyczne, zapewniają dostęp do najbardziej zaawansowanych terapii po niższej cenie. Bezpieczeństwo terapii gwarantują specjalistyczne procedury rejestracyjne przeprowadzane według ścisłych rygorów prawnych i naukowych
  • Lekarze: Tańsze i nierzadko lepsze leki nowej generacji oferują alternatywę dla dotychczasowych terapii, dając lekarzowi większy wybór dostępnych środków leczniczych. Przyczynia się to do skutecznego leczenia większej liczby pacjentów.
  • Farmaceuci: Rozwój biofarmacji dzięki "uwolnieniu" patentów może być wykorzystany przez farmaceutów w ramach tzw. opieki farmaceutycznej, czyli nadzorem nad przebiegiem farmakoterapii. Dzięki swemu wykształceniu farmaceuci mogą opiniować jakość terapii lekami "biopodobnymi", przyczyniając się do wzrostu bezpieczeństwa
  •  Resort zdrowia oraz ubezpieczyciel: Leki biopodobne są równoważną i tańszą alternatywą wobec produktów referencyjnych. Oznacza to, że większa liczba pacjentów może być leczona w ramach tego samego ograniczonego budżetu. Realne oszczędności można przeznaczyć na inne pilne potrzeby, narastające wraz ze starzeniem się społeczeństw.

Materiał źródłowy:
EGA Handbook On Biosimilar Medicines (www.egagenerics.com)

Materiał przygotowany przez Stowarzyszenie "Dziennikarze dla Zdrowia" na konferencję prasową 27.02.2009 r.


Cztery filary odpowiedzialności

Cztery filary odpowiedzialności

Jako część koncernu Novartis, Sandoz Polska zobowiązuje się przestrzegać czterech zasad odpowiedzialności korporacyjnej Novartis

Historia firmy Sandoz

Historia firmy Sandoz

Sandoz - to firma o XIX-wiecznych korzeniach. Dowiedz się więcej